Zielone szaleństwo – lazania ze szpinakiem.

Przedstawiam dziś Państwu danie, które rozpoczęło naszą przygodę ze szpinakiem. Przepis otrzymałam dawno temu od mojej koleżanki, z którą dziś już nie mam niestety kontaktu. Na szczęście zdążyła mnie zarazić miłością do szpinaku i dzięki temu do dziś eksperymentujemy ze szpinakowymi sosami do makaronu, farszami do mięs itd.

Podany przepis nie jest tradycyjną wersją lazanii (lasagne) z pomidorami i mielonym mięsem, lecz małą wariacją ryżowo-szpinakową. Zaręczam, że równie smaczną. Jeśli członkowie Waszej rodziny bronią się przed szpinakiem – jest to świetny sposób aby ich do tego składnika przekonać.

Od czasu pierwszego własnoręcznego przygotowania szpinakowej lazanii, stała się ona nieodłącznym punktem programu wszystkich naszych imprez i spotkań. Senior Szpinak nigdy nie przepuści okazji i domaga się jej zawsze, kiedy u nas gości. Gdy odwiedzamy jego i babcię Szpinak nad morzem – obowiązkowo muszę poświęcić jedno popołudnie na przygotowanie tego dania.

Polecam! Przyrządzenie lazanii ze szpinakiem nie jest trudne, lecz trochę pracochłonne -  zajmuje ok. 1. godziny. Za to efekt kulinarny jest naprawdę imponujący!

Składniki:

- 1 opakowanie makaronu Lasagne
- szpinak
- czosnek
- tarty żółty ser
- 1 woreczek ryżu (wersja na 4 osoby, dla większej ilości osób będą to 2 woreczki)
- wieprzowina (mogą być także filety z kurczaka)
- cebula
- mleko
- mąka
- masło
- sól
- pieprz

Niektóre makarony lasagne nie wymagają podgotowania. Ja kupuję firmy Lubella i wrzucam do osolonego wrzątku po 4 płatki na ok. 5 minut. Dobrze dodać oliwy, żeby się nie sklejały. Przy przyrządzaniu dania dla 5-6 osób, zużywam ok 20-22 płatków makaronu.

Przygotowujemy sos beszamelowy:

W garnku rozpuszczamy 2 łyżki masła, dodajemy 2 łyżki mąki, chwilę mieszamy podgrzewając. Następnie dodajemy powoli mleko, cały czas mieszając, aby otrzymać konsystencję sosu. Sos przyprawiamy solą, pieprzem i czosnkiem.

Przygotowujemy farsz ryżowo – mięsny:

Gotujemy ryż. Na patelni podsmażamy cebulę z pokrojonym w kosteczkę mięsem, przyprawiamy solą i pieprzem. Łączymy ryż z mięsem i mamy farsz. Do całości dodajemy czosnek, doprawiamy do smaku solą, pieprzem lub np. przyprawą do gulaszu.

Przygotowujemy masę szpinakową:

Używam mrożonego szpinaku, więc na początek należy go rozmrozić w garnku i odparować wodę. Następnie doprawiamy szpinak solą, pieprzem i czosnkiem. Można dodać łyżeczkę masła.

W naczyniu żaroodpornym lub blaszce do pieczenia układamy warstwę makaronu lasagne. Smarujemy sosem beszamelowym. Na sos kładziemy farsz ryżowo – mięsny, na to warstwę szpinaku. Następnie posypujemy tartym żółtym serem. Przykrywamy warstwą makaronu. Następnie powtarzamy czynności: sos, farsz, szpinak, żółty ser. Przykrywamy makaronem i nakładamy trzecią warstwę. Całość przykrywamy ostatnią warstwą makaronu, którą smarujemy sosem i dokładnie obsypujemy żółtym serem.

Tak przygotowane danie wkładamy do zimnego piekarnika, z temperaturą ustawioną na 180 stopni, na 40 minut w termoobiegu.

Smacznego!

Szpinak’s Wife

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

19 odpowiedzi na „Zielone szaleństwo – lazania ze szpinakiem.

  1. kasiexa pisze:

    łoo matko!…pychota….mój maż uwielbia lazanie!…ale ze szpinakiem jeszcze nie jadł i dzieki za rade jak przygotować płaty lazaniowe bo oni na opakowaniu piszą że takie suche zapiekać ale wtedy wychodza twarde!:)0

    • szpinakswife pisze:

      Do przyrządzania makaronu doszłam metodą prób i błędów. Kiedyś trafiłam na makaron, który po podgotowaniu był tak miękki, że nie dało się go wyjąc z garnka. Dlatego polecam Lubellę – przynajmniej wiadomo co z nią robić, żeby było dobrze.

  2. kasiula pisze:

    Super przepis!!! Zrobilam i jest naprawdę bardzo smaczne!!

    • szpinakswife pisze:

      Cieszę się, że przepis się sprawdził:) My znów testowaliśmy go podczas świąt w Gdyni i jak zwykle okazał się niezawodny. Fajnie, że ktoś nareszcie dał sygnał, że przygotował lazanię. Do tej pory był to bardzo popularny wpis ale nikt nie dzielił się kulinarnymi wrażeniami. Dziękuję za tę opinię.

  3. masiaczka pisze:

    jeśli chodzi o płaty lazani nigdy ich nie gotuję, ale gdy układam zapiekankę zawszę smaruje najpierw sosem beszamelowy potem nakładam farsz np. szpinak i powtarzam czynność tyle razy ile chcę uzyskać warstw lazani.. na samym wierzchu smaruje znowu beszamelem i odstawiam na ok godzinę przed upieczeniem, w tym czasie płaty namiękną sosem i po upieczeniu nie są twarde :)

    • szpinakswife pisze:

      O proszę, o takim sposobie nie słyszałam. Dziękuję za podpowiedź. Obawiam się tylko, że godzina czekania + 40 min. pieczenia w naszym przypadku nie zadziała – Szpinak ledwo te 40 pieczenia wytrzymuje, tak na niego działają zapachy:) Ale dla zorganizowanych pań domu, które umieją, w przeciwieństwie do mnie, tak zorganizować pracę w kuchni żeby odpowiednio wcześniej przygotować danie, może być to niezłe ułatwienie.

  4. michalosiak pisze:

    Hmm…ładnie i smakowicie to wygląda. Nigdy nie jadłem lazanii, ale jeśli uda mi się wedrzeć do kuchni to postaram się uczynić coś takiego. Mam tylko nadzieję że da się zjeść:)

  5. Taki Yonna MITEMIU pisze:

    Fantastyczny pomysl… Jesli smakuje tak jak wyglada… to sciagam przepis… i mam juz pomysl na hmm… jutrzejszy szpinakowy obiadek-danko, obia-danko? TAK. Bez ograniczen! (a mozna jesc rekami? ;o)

    • szpinak pisze:

      Ja jem oczami już na etapie jak jest w piekarniku. Pozdrowienia dla Adama. Nie wiesz czy czytał nasze wersje angielskie wpisów? Zupełnie je zaniedbałem ostatnio.

  6. teracotta pisze:

    Nie, nie, proszę nie gotujcie makaronu lasagne przed jej “złożeniem”!!! :( W lasagne o to chodzi, że surowe płaty makaronowe poprzekładane sosem się w nim gotują i nie zwiększają swojej objętości. Dla mnie, jako wielbicielki lasagne, włoskiej kuchni, jedzenia – to profanacja. Pierwszą i jedyną w życiu lasagne zjedzoną w knajpie odesłałam z tego powodu do kuchni, wolę zrobić sama, znajomi też wolą, jak ja robię, generalnie to raz na jakiś czas składają zamówienie.

    Proponuję wypróbować – w ramach alternatywy od “bestialskiego” gotowania makaronu [tak z przymrużeniem oka walczę o godne spożywanie tego daru kuchni włoskiej]:
    a) dodać do szpinaku, poza czosnkiem i przyprawami kostkę fety i lekko poddusić na patelni mieszając, aż feta się rozpuści i stworzy ze szpinakiem jednolitą masę (hmm, a jakby dodać też nieco śmietany?, tak właśnie mnie “natchło”) – chyba więcej soli do całości nie będzie potrzebne; świetnie się to też nadaje do zrobienia “pasztecików” z ciasta francuskiego (Biedronka, Lidl – gotowe) i upieczenia – genialne z barszczem czerwonym w kubeczkach – ciasto pokroić na ok. 12 kwadracików, nakładać farsz łyżeczką, skleić rogi ciasta u góry i do piekarnika – wychodzi coś a la “jaja kosmitów” ;)
    b) na wierzchu lasagne koniecznie położyć też kawałeczki zwykłego masła (nie żałować), albo masła ghee (świetny posmak zostawia) – masło się topi, sprawia, że wierzch się nie spali, a jednocześnie “nawilża” położoną głębiej zawartość.

    Od lat robię lasagne a la bolognese, BEZ BESZAMELU (nie znoszę serdecznie) – foremkę smaruję masłem, dno dodatkowo warstwą sosu pomidorowego, potem makaron-sos-mięso-ser-makaron, na wierzchu makaron+sos+ser+kawałeczki masła i zawsze jest dobra i nie spalona, co ważne. Dodatkowo lasagne zrobione bez gotowania makaronu, nawet sześciowarstwowe stoi prościutko jak kawałek tortu, pomimo wewnętrznej “miękkości na granicy aldente”. :)

    Pozdrawiam :)

    • szpinakswife pisze:

      No to mi się dostało:) Czuję się prawie tak, jakby Magda Gessler oceniła moje amatorskie starania kulinarne:) Dzięki za rady, przy najbliższej okazji spróbuję wersji bez gotowania płatów, w/g sugestii. Tak sobie myślę, jak mało wiemy jeszcze o specyfice poszczególnych kuchni. Dawno temu otrzymałam ten przepis od koleżanki, wyszło smacznie, więc powielam. Nie miałam pojęcia, że gotowanie makaronu to taka profanacja.

      • teracotta pisze:

        oj tam, oj tam.
        Przetestuj, a i owszem. Włosi robią lasagne bez gotowania makaronu, to i nam, Polakom się uda.
        Trzeba tylko pilnować, żeby wilgotne nie “szło bokami”. Dlatego z reguły lasagne robię na całą foremkę, a jak na pół, to “uszczelniam” brzeg folią aluminiową posmarowaną masłem/oliwą (żeby się “przyssała” do blaszki i brzegu potrawy), albo papierem do pieczenia, również nasmarowanym masłem/oliwą. 170-180 stopni, max. pół godziny i gra gitara :)

        I jeszcze jedna fajna rada. Na czas pieczenia czegokolwiek, jeśli nie chcemy, żeby to coś wyschło, można na dno piekarnika wstawić np. blaszkę z wodą. Woda paruje i tworzy swoisty “mikroklimat” :)

        Ale smaka i tak mi narobiłaś ;) ))))))

  7. agap pisze:

    ożeszmatkoboskoczenstochowsko – Teracotto, kuleżanko z innego forum – a skądeś się tutaj wzięła na dęblińskim bloogu? :)
    A co do lasagne – ja też zdecydowanie robię bez beszamelu i też nie obgotowuję makaronu :)

  8. teracotta pisze:

    Agu – po nitce do kłębka… ;) piszą o jedzeniu, to poczułam i przylazłam ;P

  9. dziadeczek pisze:

    Kocham szpinak (a tym samym autorów i właścicieli blogu) ale takiej pychoty to sam nie potrafię zrobić. Pozostaje mi tylko być “grzecznym” i w odpowiednim czasie (czyli z pełną premedyatcją) pokazać ten przepis mojej lepszej połowie. Może uda mi się Ją przekonać.

    • szpinakswife pisze:

      No takich deklaracji jeszcze tu nie mieliśmy:) Dziadeczek, nie wymiguj się, tylko do roboty a lepsza połowa będzie zachwycona, zaręczam! :)

  10. lary pisze:

    Dzisiaj zrobiłem lazanię według tego przepisu. Za bardzo się spiekła z góry (używałem naczynia żaroodpornego bez przykrywki) przez co ostatnia warstwa była twarda, ale w środku wyszła idealna. Następnym razem spróbuje użyć innego naczynia, albo to przykryć jakąś folią.

    • szpinakswife pisze:

      Tak, ja też miałam problem z górą i chyba nie jest to kwestia rodzaju naczynia. Proszę spróbować pokryć wierzch dużą ilością sosu i obficie posypać serem. Powinno pomóc. I cieszę się, że smakowało :)

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s